opisy, recenzje, rekomendacje
Kategorie: Wszystkie | artykuły prasowe | niezłe | o blogu | przeciętne | słabe | znakomite!
RSS
poniedziałek, 08 listopada 2010
Na pytanie: "Co ostatnio czytałeś?" odpowiedzieć: "Nic"? To wcale nie musi być krępujące. Pod warunkiem oczywiście, że w zamian słuchaliśmy audiobooków.

W USA za nagranie książki można nawet dostać muzycznego Oscara, czyli nagrodę Grammy. Wyróżnienia w kategorii "słowo mówione" Akademia Sztuki i Techniki Rejestracji przyznaje od 1959 roku, a wśród laureatów są m.in. Leonard Bernstein, Orson Welles i - uwaga - Barack Obama (amerykańscy politycy nierzadko wydają swoje wspomnienia w formie czytanych osobiście audiobooków). Grammy ma też na koncie broadwayowski aktor Jim Dale, odpowiedzialny za angielską wersję "Harry'ego Pottera" do słuchania, która niezmiennie od lat jest komercyjnym przebojem.

Warto o tym wiedzieć, bo i w Polsce wysyp audiobooków zainaugurował na dobre Piotr Fronczewski, nagrywając dla wydawnictwa Media Rodzina przekład bestsellera J.K. Rowling. Owszem, od dawien dawna słuchaliśmy w radiu powieści w odcinkach i kupowaliśmy dzieciom kasety z bajkami. Równoczesna premiera nowości wydawniczych w formie książki i płyty CD lub pliku MP3 to jednak wciąż zjawisko stosunkowo świeże. Przyjrzyjmy się zatem, co mają nam obecnie do zaoferowania polskie oficyny. Wśród gorących nowości tego roku znalazły się m.in. "Tortilla Flat" Johna Steinbecka (czyta Krzysztof Strużycki, wydawnictwo Oes), "Mężczyzna, który się uśmiechał" Henninga Mankella (Adam Ferency, W.A.B.) czy kryminały Joe Aleksa przygotowane przez Aleksandrię. W ofercie wydawnictw pozostają starsze, ale wciąż kuszące tytuły.

Cudowna kariera "Harry'ego Pottera" nie musi oznaczać, że audiobooki są kierowane tylko do maluchów. Słabości do przygód młodego czarodzieja nie wstydzi się przecież niejeden dorosły. Do książek, których możemy słuchać razem z wnukami, zaliczają się też bez wątpienia "Nowe przygody Mikołajka" (wyd. Znak) w znakomitej interpretacji Jerzego Stuhra i nieco przeszarżowanej Macieja Stuhra. We wstępie do pierwszego tomu córka Rene Gościnnego, który razem z Jeanem-Jakiem Sempe stworzył postać kultowego urwisa, zauważa: "Siłą tych opowiadań jest to, że podbijają serca zarówno dzieci, jak i dorosłych. Pierwsze się w nich rozpoznają, drudzy sobie siebie przypominają".

Perspektywa Mikołajka często też pozwala na ironiczne odmalowanie absurdów niby dojrzałego świata, w którym niemal każdy szczeniacko grzeszy pychą i nie umie się przyznać do żadnej swojej słabości. Humor tych historii docenią wszyscy bez względu na wiek. Choć trudno w to uwierzyć, sam Mikołajek skończył nie tak dawno 50 lat!

Książka dla starych i młodych to również "Wroniec" Jacka Dukaja (Wydawnictwo Literackie). W swej podstawowej warstwie jest fantastyczną baśnią, w której autor wykazał się nie tylko wielką pomysłowością językową (by wspomnieć chociażby Bubeków, Milipantów czy MOMO), lecz także talentem do budowania nastroju grozy. Inspiracją dla przedstawionej z punktu widzenia kilkuletniego Adasia historii stał się stan wojenny, ale odczytać ją możemy także jako znacznie bardziej uniwersalną opowieść o uwodzącej sile władzy totalitarnej. Wydaniu książkowemu towarzyszą świetne ilustracje Jakuba Jabłońskiego. Nie trzeba się jednak martwić, że audiobook jest ich pozbawiony. Ten brak nadrabia Jan Peszek, który czyta "Wrońca" z ogromnym zaangażowaniem, na przemian szepcząc i pokrzykując.

W bieżącej ofercie wydawniczej sporo też książek do słuchania czytanych przez samych autorów. Wśród nich warto zwrócić szczególną uwagę na Michała Witkowskiego. Po interesujących nagraniach "Lubiewa" (Korporacja Ha!art) i "Barbary Radziwiłłówny z Jaworzna-Szczakowej" (W.A.B.) pisarz przygotował dla swych czytelników interpretację "Margot" (Świat Książki). Ostatnia powieść w jego dorobku jest też zdecydowanie najlżejszą z dotychczasowych. Wyraźnie rozrywkowa historia wulgarnej kobiety tirowca i ekscentrycznego celebryty Waldka Mandarynki daje pole do popisu dla niewątpliwego talentu aktorskiego, jaki - obok literackiego - posiada Witkowski. Słuchając jego zmanierowanego głosu, łatwo odgadnąć, dlaczego od debiutu uchodzi za mistrza autokreacji.

Audiobook z założenia nie powinien przeszkadzać w prowadzeniu samochodu czy sprzątaniu mieszkania, dlatego też w tej formie ukazuje się przede wszystkim literatura popularna. Za przykład niech posłużą kryminały Marka Krajewskiego, których słuchać możemy dzięki wydawnictwu W.A.B. wspieranemu przez Bibliotekę Akustyczną. Ostatnio na płytach ukazały się "Widma w mieście Breslau" czytane przez Krzysztofa Krupińskiego oraz "Róże cmentarne" (napisane wspólnie z Mariuszem Czubajem) w interpretacji Jarosława Rabendy. Muza wydaje natomiast popularne powieści Japończyka Harukiego Murakamiego. "Kronikę ptaka nakręcacza" czyta na przykład Grzegorz Jurkiewicz, a "Koniec świata i Hard-boiled Wonderland" - Marian Czarkowski.

A co, jeśli ktoś chciałby posłuchać czegoś bardziej ambitnego? Jest szansa nawet na światową klasykę. Choć Sidonie Gabrielle Colette przez polskich czytelników na dobre zaczyna dopiero być odkrywana, jej dorobek miał olbrzymi wpływ nie tylko na historię literatury, lecz także na rozwój myśli feministycznej. Francuska pisarka i aktorka przez lata pozostawała w cieniu swego męża, pod którego nazwiskiem wydawała książki, by następnie stać się pierwszą kobietą przyjętą do prestiżowej Akademii Goncourtów. Autorka popularnego cyklu o Klaudynie napisała też m.in. niewielką powieść "Cheri", która w przekładzie Anny Topczewskiej - obok książki - ukazała się niedawno jako audiobook (W.A.B./Biblioteka Akustyczna).

To pięknie zinterpretowana przez Annę Dereszowską historia trudnej relacji starzejącej się kurtyzany i atrakcyjnego młodzieńca, który po kilkuletnim niejasnym z nią związku ma się właśnie ożenić z uroczą i posażną nastolatką. Aktorka kojarzona przede wszystkim z telenowel i niespecjalnie mądrych komedii w realizacji nowego zadania wykazała się dużym wyczuciem. Jej głos sprawia, że już od pierwszych minut nagrania przenosimy się myślą do stylowego buduaru sprzed stu lat.

Przykłady wartych uwagi audiobooków można by mnożyć bez końca. Najlepiej więc regularnie zaglądać nie tylko do księgarń, lecz także na portale internetowe Audiobook.pl, Nieczytam.pl, Audioteka.pl czy Audioksiega.pl. Bo książkę do słuchania zawsze dobrze mieć pod ręką - na wypadek gdyby na przykład gdzieś nam się zapodziały okulary.

Źródło: http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,8626038,Wysyp_...


Autor:

Kiersten White

Tytuł:
Paranormalcy

Lektor:
Emily Eiden

Język:
angielski

Czas:
8h40min

O książce:
Evie zawsze myśli o sobie jako o zwykłej nastolatce, nawet jeśli pracuje dla Międzynarodowej Paranormalnej Agencji, jej ex-chłopak jest faerie, upada dla zmiennokształtnego i jest jedyną osobą która widzi czary zjawisk paranormalnych.
Ale Evie zaczyna rozumieć, że może znajdować się w centrum mrocznego proroctwa faerie, obiecującego zniszczenie wszystkich paranormalnych stworzeń.

Recenzja:
Powyższy opis jest "nieco" zagmatwany i dopiero zapoznanie się z książką pozwala na lepsze zrozumienie, o co tu tak w ogóle chodzi. Sama książka to pozycja raczej dla młodszych nastolatków, czego najlepszym dowodem niech będzie wszechobecny kolor różowy w życiu głównej bohaterki (nawet jej paralizator, np. na wampiry, ma różowe elementy) oraz niecierpliwe wyczekiwanie na pierwszy pocałunek. O ile rozterki sercowe były przynajmniej trochę zabawne, to często nachalne upodobanie do wspomnianego koloru - irytujące. Mam też niewielkie zastrzeżenie do sposobu napisania książki. Najpierw budowane jest napięcie, akcja się zagęszcza, wrogowie są coraz groźniejsi, gdy nagle, na kliku(-nastu?) stronach cała akcja się rozwiązuje i w dosyć łatwy/banalny/niewiarygodny sposób. Nawet, jeśli określenie "niewiarygodny" nie powinno być pejoratywne w odniesieniu do książki o zjawiskach i istotach paranormalnych. ;)
Głos lektorki pasuje do książki. Wydaje się być młody i niedojrzały, choć sam audiobook jest czytany całkiem nieźle. Większość postaci ma "swoje głosy", choć ze względu na charakterystyczny akcent lektorki są one do siebie dosyć podobne i niekiedy miewałem kłopot z ich rozróżnieniem.

Ocena:
4/10

Komentarz:
Zbyt "różowa".
09:32, chichocik , słabe
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 02 września 2010
Księgarze i bibliotekarze są jednak spokojni. - Papier nie zostanie wyparty. Tradycja i rozwój mogą iść w parze - przekonują.

Oferta audiobooków i e-booków dostępna na polskim rynku z roku na rok się powiększa. Każdego miesiąca przybywa około 30 nowych tytułów. Z obserwacji księgarzy i bibliotekarzy wynika, że sięgają po nie głównie wykształcone osoby z dużych miast.

W wypożyczalni zbiorów dźwiękowych w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Bydgoszczy zgromadzonych jest obecnie ponad 550 tytułów. Od lat chętnie korzystają z nich osoby niewidzące, słabo widzące i dyslektycy. Jak zauważyli pracownicy biblioteki, ostatnio odwiedza ich znacznie więcej osób - zarówno młodych, jak i seniorów.

- Lenistwo nie ma z tym nic wspólnego - przekonuje Andrzej Senske, pracownik zbiorów dźwiękowych w WiMBP. - To krok do przodu w czytelnictwie. Ludzie sięgają po audio i e-booki, ponieważ mają do nich łatwiejszy dostęp. Wybierają się np. w długą podróż i dla umilenia czasy włączają sobie audiobooka. To najłatwiejszy sposób na nadrobienia zaległości w czytaniu, nawet tych z młodzieńczych lat - przekonuje.

Spokojni są także właściciele księgarni. - Rzeczywiście cały czas obserwuję, jak przybywa zwolenników książek elektronicznych i tych czytanych, ale widzę także że nie ubywa zwolenników papieru - przekonuje
Beata Jarząbek z księgarni Kolorowa w Bydgoszczy. - Może młodsze pokolenia przerzucą się na nie całkowicie, ale jak na razie jestem całkowicie spokojna - dorzuca. W księgarni pani Beaty jest obecnie kilkanaście pozycji audiobooków z bajkami. Dostępne są również wersje anglojęzyczne. - Kupują je rodzice, którzy jak przyznają czasami nie mają czasu na czytanie dzieciom bajek na dobranoc. Sporo osób zabiera je ze sobą także w daleką podróż, aby ją dziecku umilić - zauważa Jarząbek.

Amatorzy e-booków chwalą sobie nie tylko ich atrakcyjną cenę, ale także ich powszechną dostępność. - Kiedy przyjdzie mi ochota na jakąś nową lekturę, nie zawsze mam ochotę na maraton po sklepach czy bibliotekach w jej poszukiwaniu. A tu wystarczy kilka kliknięć myszką i mam wybraną pozycję przed oczami - przekonuje Kasia Kowalska, nasza Czytelniczka z Torunia.

Tak jak i zwolenników nowych form książki przybywa także sklepów, które je rozprowadzają, głównie tych internetowych. Pokaźne zbiory audiobooków można dostać także w księgarniach. Za każdą pozycję kupioną w wersji audio lub elektronicznej zapłacimy co najmniej o 15 proc. niższą cenę niż za jej odpowiednik w wersji papierowej. Na celowniku wydawców są jednak portale, z których można pobrać nielegalnie pirackie wersje książek, w tym najnowsze hity. (...)

Źródło: http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/2010...
piątek, 20 sierpnia 2010
Audiobook to wakacyjny ideał. Nie waży, nie zajmuje rąk. W dodatku czyta się sam. To dobrze?

Do plecaka zmieści się nawet dziesięć płyt. A słuchać nie można chyba tylko pod wodą. Bo w trzęsącym autobusie jak najbardziej czy podczas górskich wędrówek. I na plaży. Tu audiobook nie zmęczy oczu, uchroni przed zmarszczkami. Co ważne, zagłuszy rytmy disco na bałtyckiej plaży (bo morza i tak już tam nie słychać).

W Polsce popularność literatury audio wciąż rośnie. A latem, jak twierdzą księgarze, audiobooki przeżywają prawdziwy boom. Co miesiąc przybywa średnio 25 nowości. Jest ich obecnie ponad 1200. Najlepiej sprzedają się popularne tytuły i reklamowane nowości.

Przewracanie kartek

Zaczęło się od radiowej powieści. Pierwszą emitowano w 1936 r. „Dni powszednie państwa Kowalskich” Marii Kuncewiczowej miały zastąpić psychologiczną pogadankę o małżeńskich problemach. Później nastały czasy m.in. popularnych Matysiaków. Ale trafiały się, zdaniem znawców, i prawdziwe perły. Choćby „Gargantua i Pantagruel” w wykonaniu Andrzeja Szczepkowskiego czy „Białe Zęby” Zadie Smith czytane w Polskim Radiu przez Adama Ferenca. Równolegle nagrywano książki dla niewidomych. Tu słychać było szelest kartek i potknięcia lektora – po to, by słuchacz miał wrażenie kontaktu z żywą osobą. Kaseta z powieścią od zawsze była też przyjacielem leniwego ucznia.

Współczesne audiobooki wylansowali kilka lat temu wielkomiejscy trendsetterzy w markowych garniturach. Bladzi od jarzeniówek i klimatyzacji, sfrustrowani ciągłym korkiem w systemie praca – dom. Wpisali je w cywilizacyjny trend do upraszczania życia (obok pilota i Internetu). Ale też, by jak najpełniej wykorzystać kurczący się czas.

Kim są obecnie nabywcy bezszelestnych książek?

To wciąż przede wszystkim mieszkańcy dużych miast. Wykształceni, o wysokich dochodach. 62 proc. z nich nie ukończyło 39 lat. – Czytają też dużo drukowanej literatury – mówi Bartłomiej Roszkowski, autor badań rynku audiobooków.

Strefa wątpliwości

Audioidea jest bezsprzecznie szczytna i funkcjonalna. A przy tym – co jest rzadkością – rozrywkowa. Ma jednak pewne „ale”. Zasadnicze.

Czy wysłuchać książki to to samo, co ją przeczytać? Czy prawie to samo?

– Ależ skąd! Przecież to zupełne przeciwieństwo – uważa dr Marcin Mrugalski, teoretyk literatury z UW. – Czytanie jest jak ćwiczenie ascetyczne: wymaga aranżacji przestrzeni. Chwyta ciało i związuje je w lekturę. Cały staję się wzrokiem. A wewnętrzny głos przepowiada słowa książki – tłumaczy dr Mrugalski. – Odwrotnie słuchanie: tu odbiór jest dualistyczny. Z jednej strony uwalniam ciało z przymusowej pozycji czytania. Idę czy prasuję. Z drugiej: uwalniam myśli od towarzyszenia ciału w tym prasowaniu czy marszu – wyjaśnia.

– Słuchanie nie jest tożsame z czytaniem, bo to zupełnie inne medium – potwierdza prof. Przemysław Czapliński z UAM w Poznaniu. – Ale równie wartościowe – zaznacza. – Jest to po prostu inne wykonanie tekstu. Obok ekranizacji, adaptacji scenicznej czy tłumaczenia na język obcy – mówi.

Uszy otwarte

Teoria literatury uczy, że każde odczytanie książki tworzy ją od nowa. I zawsze jest jedynie jej interpretacją. Punktem odniesienia jest „ja” czytającego. Interpretacji tych może być zatem nieskończenie wiele. Tylko że… audiobook jest cudzą. Czy to szkodzi?

– I tak, i nie. Choćby „Doktor Faustus” w wykonaniu Holoubka. Prawdziwy majstersztyk! Podobnie jak „Anna Karenina” Anny Polony. Właśnie takie mistrzowskie wykonania dowodzą, że wersja słuchana nie jest wcale uboższa od papierowej! Choć to tylko jedna z interpretacji – twierdzi prof. Czapliński.

Dr Mrugalski także przyznaje, że kluczem do sukcesu jest genialny lektor. Taki, który otworzy nam uszy. Wydobędzie z tekstu niedostrzegalne dla laika niuanse. – Kto słyszał, jak Klaus Kinski recytuje Francois Villona, nie zwątpi w wartość takiej cudzej lektury – mówi.

Przypomina jednak, że mechanizm działa i w drugą stronę. Można się sparzyć. – Spróbujmy poznać „Idiotę” Dostojewskiego z audiobooka – proponuje. – Czyta go pewien znany aktor. Egzaltowanie i beznadziejnie, jak archaiczną historię dla panienek. Zniechęcony słuchacz nie sięgnie już po drukowaną wersję. A tym samym nie odkryje „Idioty”, który poddaje się naprawdę wielu interpretacjom – twierdzi.

To może lepiej nie słuchać? – Ależ słuchać! – uspokaja dr Mrugalski. – Lepiej znać ze słyszenia niż wcale. – Jeśli ktoś przy prasowaniu słucha „Anny Kareniny” zamiast oglądać powtórkę serialu, chwała mu za to!

Polski rynek literaturoznawcy oceniają jednak krytycznie. – Na stoiskach z audiobookami dominują sezonowe bestsellery. Często bezwartościowe – ubolewa prof. Czapliński. – Nie wspomnę o wielu fatalnych wykonaniach i brakach w klasyce – dodaje.

Roszkowski przyznaje, że klasyka jest wciąż rynkową niszą. Baza liczy nie więcej niż 100 tytułów.

Niezastąpiony amator

Obok sezonowych hitów świetnie sprzedaje się za to audioliteratura dziecięca. Czy to troska, czy tylko wygoda rodziców? A może mama-lektor zuboży wartość „Fizi Pończoszanki”?

– Któż odważyłby się tak twierdzić!? – pyta się ze śmiechem prof. Czapliński.

Jego zdaniem to właśnie matczyna recytacja uczy nas w dzieciństwie „słyszenia” literatury. Cudzy głos i intonacja budzą wyobraźnię językową. Recytowany podział na role wprowadza nas w teatr ludzkiej mowy. A wydobyte z opowieści emocje uczą ich przeżywania.

– Pamiętajmy, że początkiem czytania jest słuchanie. Bo nikt nie rodzi się alfabetą – podkreśla profesor.

Zdaniem psychologów audiobook jest dla dziecka doskonały. Tyle że zamiast kreskówki na wideo czy w podróży. Nie zastąpi jednak bajki na dobranoc czytanej przez rodzica. Dlaczego?

– Bo nie chodzi tu jedynie o poznanie literatury, ale o pewną magiczną więź między rodzicem a dzieckiem. Nie stworzy jej mechanicznie odtwarzana treść audiobooka – tłumaczy psycholog Maria Skrzypiec-Sjoholm.

Mówi, że do wspólnego czytania potrzebny jest czas, wolny od pośpiechu. Wtedy cała uwaga rodzica poświęcona jest dziecku. A ono może doświadczyć prawdziwej bliskości. Poczucia, że jest dla rodzica kimś naprawdę ważnym.

Źródło: http://www.rp.pl/artykul/520714_Boom_na__bezszelestne
poniedziałek, 16 sierpnia 2010
Audiobooki nie są gorszą wersją książki ani drugim wyborem, gdy nie możemy się skupić na czytaniu. To jakość sama w sobie. A specjalizujące się w audiobookach wydawnictwa są coraz większą i prężnie rozwijającą się gałęzią branży.

W obliczu światowego kryzysu i kulejącego czytelnictwa sytuacja rynku audiobooków wydaje się kuriozalna. Ta część rynku wydawniczego szybko się rozwija i przynosi coraz większe zyski na świecie i w Polsce. Coraz więcej książek wydawanych jest w postaci audio - czytanych przez wykwalifikowanych lektorów, aktorów lub samych autorów. Wersje czytane powieści mają też coraz więcej fanów - co czwarty Amerykanin (28 proc.) słucha co najmniej jednej książki w ciągu roku (badanie Audio Publishers Association z 2008 r.).

Prapoczątków audiobooków doszukiwać się można wcześniej niż początków książek. Wszak kunszt snucia opowieści wysoko ceniony był już w starożytnej Grecji. W czasach współczesnych krokiem przełomowym dla czytanych opowieści było powstanie radia. W Nowym Jorku w latach 30. powstał słynny The Mercury Theatre on the Air Orsona Wellesa, który na falach CBS i CBC przedstawiał niezwykłe słuchowiska - od klasycznych dramatów począwszy, na legendarnej "Wojnie światów" (tej, która wywołała wśród słuchaczy panikę z powodu rzekomej inwazji Marsjan) skończywszy. Trochę wcześniej pierwsze słuchowiska powstały także w Polsce - od 1925 r. istnieje bowiem Teatr Polskiego Radia.

W tym samym czasie amerykański Kongres ustanowił program pomocy Books for the Adult Blind Project, w ramach którego nagrywano książki i wysyłano bezpłatnie do osób niewidomych. Program istnieje zresztą do dziś, jako National Library Service for the Blind and Physically Handicapped (NLS). Od lat 60. audiobooki wydawano na kasetach. - Wydawanie książek na płytach rozpoczęło się od produkcji dla niewidomych i bardzo długo audiobooki były traktowane jako produkt dla niepełnosprawnych - przyznawał w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" łódzki wydawca Michał Brzozowski.

Przełomem w rozpowszechnieniu audiobooków było powstanie nowych urządzeń grających - najpierw odtwarzaczy CD, później MP3, minidysków i innych. Takich, które pozwoliły z łatwością wysłuchiwać książek nie tylko w domu, ale też w podróży.

W tej chwili audiobooki są coraz większą gałęzią branży wydawniczej i większość wydawnictw ma działy zajmujące się audioksiążkami. W USA działa organizacja Audio Publishers Association, która gromadzi wydawców, sprzedawców, specjalistów audio i branżowe pisma. APA przyznaje nawet własne nagrody dla najlepszej audioksiążki roku - Audies. Według przeprowadzanych co roku przez APA badań w 2009 r. sprzedaż audiobooków w USA zwiększyła się o 4,7 proc., mimo że cała branża wydawnicza zanotowała znaczny spadek sprzedaży związany z kryzysem. Sprzedano blisko 20 mln egzemplarzy, co oznacza, że rynek audiobooków w Stanach jest wart ponad 900 mln dol. Z kolei w Anglii tamtejsze Publishers Association wyliczyło, że na zdigitalizowanej wersji książek (audiobooki i e-booki) udało się zarobić w 2009 r. 150 mln funtów (cały zysk wydawnictw angielskich - 3 mld funtów), co stanowiło o 20 proc. więcej niż w roku poprzednim.

W Polsce wzrost sprzedaży audiobooków porównywalny - według pierwszego w Polsce badania użytkowników i rynku audiobooków wartość naszego rynku w 2009 r. wzrosła o 18,5 proc. i wynosi blisko 20 mln zł. Tak duży skok jest związany z zaległościami, które mamy w tej dziedzinie. Lecz gonimy - na naszym rynku dostępnych jest w tej chwili niecałe 1,5 tys. tytułów w formie audiobooków (dla porównania sklep internetowy Audible - należący do Amazona monopolista w dziedzinie plików audio: książek, słuchowisk i podręczników - oferuje ponad 40 tys. tytułów). Na szczęście co miesiąc przybywa kolejnych 25 pozycji i są one coraz lepiej wydawane.

Powstają pierwsze wydania kolekcjonerskie - "Narrenturm" Andrzeja Sapkowskiego zrealizowano z udziałem ponad stu aktorów. Powoli normą staje się też jednoczesna premiera wydania papierowego i audio. Tak było z "Margot" Michała Witkowskiego i "Kapuściński non-fiction" Artura Domosławskiego.

Wydawcy również eksperymentują - oprócz wydań czytanych przez lektorów lub aktorów zdarzają się takie, w których książkę czyta sam autor. Tak choćby z "Dżumą w Breslau" Marka Krajewskiego i "Marsz Polonia" Jerzego Pilcha. Zdarzyło się nawet, że audioksiążka miała premierę jeszcze przed papierową wersją - "Głowy Minotaura" Krajewskiego można było posłuchać w formacie MP3 w serwisie Audioteka.pl, jeszcze nim jej odpowiednik znalazł się w księgarniach.

Mamy już zresztą coraz więcej serwisów internetowych specjalizujących się w sprzedaży audiobooków:

Nexto.pl

Audiobook.pl

Plusoczytelnia.pl

Dosluchania.pl

Zlotemysli.pl.

Wydawcy na Zachodzie również eksperymentują. Ostatnio swoje cztery nowele nagrał Woody Allen - będzie można ich wysłuchać na Audible. Ten sam serwis wydaje również pozycje zupełnie egzotyczne, na przykład japońskiego pisarza Shusaku Endo.

Na razie w Polsce audiobooków (badanie Net Press Digital) słuchają przede wszystkim ludzie dobrze wykształceni - pracownicy umysłowi, studenci i prywatni przedsiębiorcy, którzy zwykle dobrze zarabiają. Czytana książka towarzyszy im zazwyczaj w domu, ale też często podczas różnych podróży. Co ciekawe, słuchanie nie konkuruje z czytaniem książek - każdy z przebadanych użytkowników audiobooków przeczytał co najmniej jedną książkę w roku. Na polskie warunki jest to wyjątkowy wynik.

Na Zachodzie wygląda to podobnie (badanie APA). Tam jednak bardzo rośnie liczba odbiorców młodych i najmłodszych - aż połowa osób poniżej 24. roku życia w Stanach zetknęła się z audiobookami. Dorośli zaś przyznają, że z przyjemnością puszczają audiobooki dzieciom w domu. Co oznacza, że rośnie pokolenie, które audiobooki traktować będzie na równi z książkami do czytania.

- Porównałabym audiobooki do dramatu - mówiła "Gazecie Wyborczej" aktorka Karolina Gruszka, która je często nagrywa. - Czechowa można przeczytać wydanego na papierze, ale co innego pójść do teatru i zobaczyć, jak reżyser i aktorzy, wykorzystując sztukę, rozmawiają z odbiorcą.

Źródło: http://wyborcza.pl/mkultura/1,108034,8187747,Sluchanie...
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Zakładki:
Dotychczas przesłuchałem:
Lektorzy

Counter
Counter